W „Świecie Klinkieru i Dachówek” nr 1/2004 przedstawiłem perełkę ceglanej Łodzi, jaką jest kompleks na „Księżym Młynie”. Tym razem zatrzymajmy się przy kilku fabrykach powstałych pod koniec XIX wieku.
Łódź inspirująca – stare fabryki
W „Świecie Klinkieru i Dachówek” nr 1/2004 przedstawiłem perełkę ceglanej Łodzi, jaką jest kompleks na „Księżym Młynie”. Tym razem zatrzymajmy się przy kilku fabrykach powstałych pod koniec XIX wieku.
Wiele budynków fabrycznych stojących w Łodzi określa się jako bezstylowe. Jednak ostatnie ćwierćwiecze XIX stulecia przyniosło zmiany i doprowadziło do powstania nowego kanonu architektury przemysłowej monumentalnych budynków fabrycznych wzorowanych na średniowiecznej architekturze obronnej.
Fabryki niczym zamki
Przełamanie nastąpiło w latach 70. XIX w., kiedy to Karol Scheibler, właściciel dóbr na Księżym Młynie, wybudował ogromną ceglaną nieotynkowaną przędzalnię przy ul Św. Emilii (obecnie ul Ks. Bp. W. Tymienieckiego). Jest to wielki czterokondygnacyjny budynek o wymiarach 207 x 35 m i jako pierwszy wzbogacony został o elementy i motywy wzorowane właśnie na średniowiecznych warowniach. W narożach gmachu umieszczono potężne wieże zwieńczone krenelażem i blankami. W wieżach tych znajdowały się klatki schodowe, sanitariaty i windy.
Podobny charakter mają także inne budynki wznoszone kilka lat później, a do dziś zachowane przynajmniej częściowo. Nietynkowana cegła, ryzalitowe wieże i wieżyczki, długie rzędy okien zakończone łukami, piętra oddzielone gzymsami, linia dachu wyraźnie zaznaczona solidnym gzymsem oraz popularny motyw uskokowo ułożonej cegły. To wszystko sprawia, że patrząc na te potężne budowle mamy jednoznaczne skojarzenia właśnie z warownymi zamkami i obronnymi twierdzami.
Ceglane wieże, gzymsy, ozdoby
Przyjrzyjmy się tylko kilku starym ceglanym fabrykom i ich zadziwiającym czasem szczegółom. Przędzalnia Karola Scheiblera przy ul. W. Tymienieckiego. Ozdobne wątki cegieł są tutaj dość subtelne i „nieśmiałe”, gdy porównamy je z innymi, nieco późniejszymi budowlami. Ale przecież od tej właśnie przędzalni wszystko się zaczęło. Ośmioboczne wieże niczym z warowni nie są elementem architektonicznym często spotykanym w innych fabrykach.
Królestwo Izraela Poznańskiego przy ul. Ogrodowej z ogromną pięciokondygnacyjną przędzalnią, zaopatrzoną w pięknie zwieńczone wieże i liczne gzymsy. Ozdobne wątki cegieł osiągnęły na tym obiekcie swoje apogeum. Każda wieża może tu zachwycić.
Wyjątkowej urody jest także brama do fabryki ze starym zegarem. Fabryka Ludwika Grohmana przy ul. Targowej z przepięknym wejściem, aczkolwiek obecnie mocno zaniedbanym. Czyż za tą ceglaną bramą nie mogłoby stać warowne zamczysko?
Rycerz w zbroi i na koniu, wyłaniający się z podcienia jest tutaj wyjątkowo łatwy do wyobrażenia. Idealnie pasowałby do otoczenia.
Potężne grube filary wkomponowane w całość zwane są „beczkami Grohmana" choć do końca nie wiadomo, co miały symbolizować i zdania na ten temat są podzielone. Całość ma kilka interesujących detali.
Tkalnia Adolfa Daube wzniesiona przy ul. Wólczańskiej. Jej wąski, mocno przeszklony fronton zdobią potężne, ceglane filary. Wznoszą się one przez wszystkie kondygnacje dodając budynkowi strzelistości w wąskiej ulicy. Wątek uskokowo ułożonej cegły pojawia się jedynie w delikatnym gzymsie pod dachem.
Łódzkie Towarzystwo Akcyjne Fabryki Nici, mieszczący się przy ul. Niciarnianej, obecnie jakby skromnie schowany za szpalerem drzew. Utracił pierwotne zwieńczenie wieży oraz przerobiono mu nieco gzyms nad ostatnią kondygnacją i dach. W porównaniu z innymi fabrycznymi budynkami ten akurat wywołuje wrażenie delikatności. Być może dlatego, że nie ma on zbyt wielu ozdobnych gzymsów czy też skomplikowanych i finezyjnych wątków cegieł. Ciekawa jest potężna wieża z wklęsłymi narożnikami. Na koniec dwie fabryki wyrobów wełnianych i bawełnianych Markusa Silbersteina. Jedna piękna i zadbana przy ul. Piotrkowskiej, a druga wizualnie okaleczona przy ul. Wigury. Ten ostatni budynek pomalowano niegdyś na biało i żółto. Trwa tak do tej pory, strasząc wręcz i tracąc powoli swoją sztuczną surrealistyczną bladość. W podobnym stanie jest wiele zaniedbanych obiektów, różnią się jedynie kolorem nałożonej niegdyś farby.
Droga Ku Zatraceniu
Fabryki umierają stojąc. Wiele budynków popadło w ruinę, lub w nią popada. Wielu nie da się już uratować. Ale jeśli znajdzie się nowy gospodarz, który oprócz kapitału ma przede wszystkim pomysł wówczas te piękne czerwone budynki ożywają na nowo. O uroku tych ceglanych kolosów niech świadczy fakt, że obecnie powstaje w Łodzi wiele obiektów użyteczności publicznej często niemal całych wymurowywanych z cegły klinkierowej i nawiązujących charakterem do historycznych budowli.
Zobacz w PDF



