Od dawna pasjonowały mnie trudne lokalizacje, projekty prawie nierozwiązywalne, wymagające poszukiwania decyzji niebanalnych, stwarzające pretekst do „wymyślania” wynalazków w sferze zarówno usytuowania, jak i detalu.
Klinkier przeciw hałasowi
Od dawna pasjonowały mnie trudne lokalizacje, projekty prawie nierozwiązywalne, wymagające poszukiwania decyzji niebanalnych, stwarzające pretekst do „wymyślania” wynalazków w sferze zarówno usytuowania, jak i detalu.
Hałas i kurz
Teren położony u zbiegu ulic Powsińskiej i Św. Bonifacego w Warszawie znany mi był od ćwierćwiecza. Dawał mi szansę urzeczywistnienia wszystkich moich dążeń i założeń zawodowych. W końcu lat 60. ub. w. projektowałem tu tzw. Osiedle Sadyba II, będące w istocie szeregiem działek po południowej stronie ulicy Św. Bonifacego i po obu stronach ulicy Powsińskiej. Wyraźna już wtedy uciążliwość ul. Powsińskiej (chociaż Wisłostradę zrealizowano dopiero kilka lat później) – duży ruch samochodowy i związane z tym niewygody – skłoniła mnie do przyjęcia rozwiązania polegającego na wycofywaniu ciągu plombowej zabudowy w głąb posesji, bez odrywania go od stojących w pierzei kamienic. Rosnące, w miarę oddalania się od ulicy segmenty, stworzyły iluzję wyrównanej gabarytowo pierzei.
Na styku z istniejącymi domami segmenty te miały wysokość starych budynków. „Przegubowe” łączenia segmentów klatkami schodowymi dało w efekcie elastyczny plan budynków, maksymalnie odsunęło domy od hałaśliwej ulicy i wywoływało wrażenie „wzrostu” budynków co pół kondygnacji. Był to jeden z ówczesnych moich „wynalazków”.
Drugim było strefowanie mieszkań stosownie do poziomu hałasu. Od ulicy znalazły się największe pokoje, dzienne (w których teoretycznie nie było miejsc do spania), a okna sypialń wychodziły na tyły.
Projekt został zrealizowany w 1974 roku; fasady domków wyłożone były białym terrazytem, ale niedługo cieszyły oczy swym kolorem. Rosnący ruch Wisłostrady i brak remontów spowodował postępujące zabrudzenia i dewastację.
W skład ówczesnego przedsięwzięcia wchodził też ośrodek handlowy położony u zbiegu ulic Powsińskiej i Św. Bonifacego. Zbudowano go w 1978 r.
Nowe rozwiązanie
Wielki ruch i kurz na ul. Powsińskiej, bazar na placyku, brak remontów i wandalizm doprowadziły do poważnej dewastacji zabudowy. Międzyzakładowa Spółdzielnia Mieszkaniowa Energetyka – właściciel terenu – w 1995 roku zwróciła się do mnie z propozycją zaprojektowania wokół ośrodka nowych domów mieszkalnych, a potem także – projektu remontu i modernizacji elewacji ośrodka handlowego.
Zadanie było znacznie trudniejsze niż przed laty. Domy miały znaleźć się na funkcjonujących parkingach, a w ciągu dwudziestu kilku lat liczba samochodów i wskaźniki parkowania wzrosła. Wzrósł też niezwykle poziom hałasu ulicznego, a pozornie wolna przestrzeń przy ulicach pocięta została pod ziemią kanałami, przewodami i kablami. Projekty przełożenia sieci uzbrojeń miejskich przypominały najbardziej skomplikowane przypadki „gry w kartofle”. Dodatkowym utrudnieniem nowego projektu była konieczność funkcjonowania ośrodka handlowego w czasie budowy, a także – zachowanie dostawczego ruchu ciężarówek od strony jego zaplecza.
Plecami do hałasu
Do obecnych w tym miejscu prawie „od zawsze” hałasu i kurzu doszedł jeszcze brak miejsca. Trzeba było znaleźć miejsce na nowe realizacje, domy i mieszkania zaprojektować w taki sposób, aby hałas był możliwie najmniej dokuczliwy.
Z projektowaniem mieszkań w strefie dużego nasilenia hałasu miałem doświadczenia jeszcze z roku 1983. Wtedy to właśnie projektowałem usługowo-handlową zabudowę wzdłuż bardzo ruchliwej ówczesnej ul. Marchlewskiego (obecnie Al. Jana Pawła II) w Warszawie. Notabene projekt ten w 1987 roku został wyróżniony nagrodą Krytyki Architektonicznej na Przeglądzie Architektury Warszawy. Zarówno ten, jak i szereg moich następnych projektów poprzedzone były ekspertyzami akustycznymi. Autorem ekspertyzy przy ul. Powsińskiej był mgr Jacek Skoprupski, a poprzednich lokalizacji – mgr inż. Ewa Więckowska-Kosmala.
Celem analiz akustycznych było stwierdzenie, czy poziom hałasu nie eliminuje możliwości lokalizowania mieszkań, nawet przy zastosowaniu specjalnych środków zabezpieczających. We wszystkich kontrolowanych przypadkach udało się wyznaczyć stronę najcichszą, w którą mogły się zwracać mieszkania. Naczelną zasadą było sytuowanie pokoi wyłącznie od strony cichej, od ulicy miały się znaleźć kuchnie, łazienki, garderoby i klatki schodowe.
Od strony ulicy ściana miała być zbudowana z ciężkich materiałów. Okna nieduże, stolarka o podwyższonej izolacyjności akustycznej. Dodatkowo fale dźwiękowe miały być rozbijane specjalnie ukształtowanym detalem, a okna miały być chronione podokiennymi i pionowymi (szczególnie w fasadach prostopadłych do ulicy) ekranami tworzącymi „cień akustyczny”.
Większość tych projektów z lat 80. nie doczekała się realizacji.
Detale przeciwhałasowe interesowały mnie jako jeden z przypadków plastycznego przekształcania; stosując niecodzienne, niekonwencjonalne rozwiązania architektoniczne chciałem za ich pośrednictwem rozwiązać niektóre problemy fizyczne, techniczne czy technologiczne.
Podział na stronę hałaśliwą i cichą
Podział na stronę hałaśliwą i cichą był najistotniejszą decyzją projektową dla nowej zabudowy przy ul. Powsińskiej i Św. Bonifacego.
Teren osiedla znajduje się w zasięgu uciążliwości akustycznej ulic Św. Bonifacego i Powsińskiej. Analiza akustyczna potwierdziła jednak możliwość postawienia tu budynku mieszkalnego pod warunkiem nie umieszczania okien pokojów mieszkalnych od strony ulic. Możliwe to było dzięki położeniu parceli. Ulice przebiegają bowiem po jej północno-wschodnim i północno-zachodnim skraju, co stwarzało możliwość skierowania pokoi na stronę przeciwną: cichą i jednocześnie nasłonecznioną. Wprowadzenie programu mieszkaniowego w tak uciążliwym ze względu na hałas komunikacyjny obszarze wymagało specjalnego rozwiązania akustycznego zarówno w zakresie funkcjonalnym, jak i technicznym.
Spokój po nasłonecznionej stronie uwarunkowany był też wyciszeniem dostawczych pojazdów do ośrodka handlowego. Tak powstał taras – ogród kryjący drogę przejazdu ciężarówek, obudowaną również od zewnątrz ścianą z klinkieru. Z poziomu terenu usunięty został parking.
Klinkierowy detal antyhałasowy
Z pełną konsekwencją dom podzielono na stronę „twardą” i „miękką”.
Pierwsza – chroniąca – miała stawić czoło hałasowi i brudowi ulicy. Druga – chroniona – to jasna obudowa podwórzowego tarasu-ogrodu, pełna okien i balkonów.
Podstawowym materiałem strony „twardej” stał się klin-kier. Ciężka ściana zewnętrzna otrzymała zewnętrzną warstwę z klinkieru Röben. Gładkość klinkieru w murze na ogół jest mniej przyjemna od chropowatej cegły. Użyta tu cegła klinkierowa, ciemna (fioletowo-brązowa) z jasnym nalotem i szkliwieniem była dość żywa, a jednocześnie zapowiadała odporność na brud i opady. Dodatkowo wprowadziłem uskoki rozpraszające fale dźwiękowe: poziome rowkowania na najwyższym piętrze, a także lizeny o klinowym przekroju. (Detale lizeny wypróbowałem we własnej realizacji – małym segmencie w Tarchominie. Stały się swego rodzaju wzorem (podobnie jak wiele innych detali ceramicznych tam próbowanych) dla wykonawców następnych obiektów.)Północno-zachodnią elewację domu „B” (przy ul. Powsińskiej) chroni przed hałasem ściana. Ściana ta w miarę od oddalania się od osłanianej elewacji obniża się zgodnie z wykresem rozchodzenia się fal dźwiękowych.
Ścianę dodatkowo chronią pionowe ekrany i podokienne daszki.
Stosowanie elementów architektonicznych ekranujących hałas uliczny i rozpraszających energię dźwiękową – wykuszy, załamań pionowych, występów poziomych i pionowych oraz daszków podokiennych jest charakterystyczną cechą tych domów. Stąd też tak widoczny podział domów na stronę „twardą” (ciężka, ciem-na, odporna na brud i hałas uliczny ściana klinkierowa, pionowo rzeźbiona lizenami), chroniącą jak skorupa stronę „miękką” (blady róż elewacji od strony wnętrza zespołu, balkony i tarasy z ogródkami).
Klinkier i tytan-cynk
Do wykorzystania znanej mi z wcześniejszych projektów blachy tytanowo cynkowej skłoniły mnie trwałość tego materiału, jego „żywość” (przechodzenie w miarę patynowania z metalicznego połysku inoxu w ołowianą szarość), a także relatywna ekonomiczność (trzykrotnie tańszy od blachy miedzianej, a równie trwały). Jednocześnie wprowadzone przez firmę Klatt i Dach oprzyrządowanie oraz przemysłowe elementy wykończenia (rury, listwy, barierki przeciwśniegowe) umożliwiły przetworzenie elementów technicznych we współczesny, nadający budynkowi charakter, detal architektoniczny.
„Twarda” pionowość lizenów ściany klinkierowej przenika się z poziomymi cylindrycznymi formami z blachy tytanowo - cynkowej, schodzącymi z dachu aż do parteru – po ścianach werand i czołach balkonów.
Klinkier we wnętrzach
Klinkier uważam za świetny materiał, doskonale pasujący do wnętrz publicznych w domach mieszkalnych: jest szlachetny, odporny na zabrudzenia, stwarza duże możliwości plastyczne. Zastosowałem go m.in. w hal-lach i klatkach schodowych domów przy ul. Twardej 44 i Pereca 1 A w Warszawie. Klinkier okazała się wyraź-nie odporniejszy na brud i akty wandalizmu niż ściany z cegły sylikatowej.
W domu mieszkalnym hol wejściowy i klatka schodowa są westybulem mieszkania. Odpychające lamperie olejne i brudne lastrika bloków wpływają deprymująco na mieszkańców i ich gości. Zasadą przyświecają-ca kształtowaniu publicznych wnętrz domów przy ulicach Powsińskiej i Św. Bonifacego była dla mnie trwała monochromatyczność użytych materiałów. Klatki schodowe są utrzymane w kolorycie piaskowym, jedynie narożna jest czerwona. Ściany wykonano z klinkieru (beżowa Bogdanka, czerwony Röben), stopnie i płyty posadzki – z ceramiki Buchtal. W ten sposób powstały wnętrza, w których materiał i barwa ścian i posadzki są stonowane.
Zobacz w PDF




